Dobrze, że zwróciłeś uwagę na odległość 1,5 cm od krawędzi stołu – to faktycznie standardowa wartość przy nakryciu stołu na bankiet zasiadany. Chodzi o to, żeby talerze i sztućce nie leżały ani za blisko, ani za daleko, bo wtedy nakrycie wygląda nie tylko schludnie, ale też jest po prostu wygodne dla gości. Wyobraź sobie sytuację, gdyby talerze były np. 3 cm od brzegu – wtedy osoba siedząca musiałaby się bardziej pochylać, a to na dłuższą metę robi się niekomfortowe. Z kolei jeśli są za blisko krawędzi, podniesienie sztućców czy talerza staje się niezręczne, a nawet można coś przypadkiem zrzucić. Ten 1,5 cm to nie jest przypadkowa liczba, tylko wynik praktyki i dbałości o detale. Branżowe podręczniki i kursy gastronomiczne podają właśnie taki wymiar jako uniwersalny dla większości oficjalnych nakryć. Moim zdaniem, jak się trzymać tej zasady, stoły prezentują się naprawdę elegancko, a obsługa nie musi się martwić poprawkami przy każdym podaniu. Warto też pamiętać, że ta zasada dotyczy praktycznie wszystkich elementów nakrycia – nawet kieliszki rozstawia się tak, żeby ładnie korespondowały z linią talerzy i sztućców. Z własnego doświadczenia wiem, że jak raz zaczniesz tak nakrywać, to potem każdy inny układ wydaje się trochę 'nie na miejscu'.
Prawidłowe rozmieszczenie talerzy i sztućców przy bankietowym nakryciu stołu to temat, w którym wiele osób się myli, zwłaszcza sugerując się wygodą lub estetyką na oko. W praktyce gastronomicznej stosuje się konkretne normy, bo to nie tylko kwestia wyglądu, ale przede wszystkim ergonomii i wygody gości. Przyjmowanie, że talerze i sztućce powinny leżeć tuż przy brzegu – na przykład pół centymetra – to częsty błąd, wynikający z chęci maksymalnego wykorzystania powierzchni stołu. Niestety to prowadzi do sytuacji, gdzie bardzo łatwo o przypadkowe strącenie sztućców lub talerza, a całość wygląda na zbyt ściśniętą i brakuje wrażenia uporządkowania. Z drugiej strony, rozmieszczenie ich w odległości większej, np. 2,5 cm czy nawet 3,5 cm, sprawia, że nakrycie traci na elegancji i robi się nienaturalny dystans od gościa – trzeba się niepotrzebnie pochylać, żeby swobodnie sięgnąć po sztućce albo przesuwać talerz podczas jedzenia. Podczas profesjonalnych szkoleń czy praktyk spotykałem się z opinią, że odległość powyżej 2 cm już wygląda niechlujnie i sugeruje brak znajomości podstaw etykiety. W restauracjach i podczas dużych bankietów zawsze pilnuje się tego półtora centymetra, bo to optymalny kompromis pomiędzy wygodą a estetyką. Poza tym, zbyt duży odstęp komplikuje późniejsze serwowanie potraw czy wymianę nakrycia między kolejnymi daniami. W gastronomii właśnie takie drobiazgi jak dystans od krawędzi stołu decydują o profesjonalizmie całego wydarzenia, dlatego warto je zapamiętać.