Ta odpowiedź jest jak najbardziej trafiona, bo w praktyce układania kart menu – szczególnie dla dzieci – należy zwracać uwagę na różnorodność użytych surowców. Jeśli zarówno zupa, jak i danie główne są oparte na tym samym rodzaju mięsa, czyli w tym przypadku kurczaku, menu staje się monotonne i nie spełnia podstawowych zasad prawidłowego żywienia. Dzieci, jak wiadomo, mają bardziej wrażliwy gust i szybciej się nudzą, zwłaszcza kiedy dostają podobne potrawy w jednym zestawie. Optymalnie, menu dziecięce powinno oferować więcej różnorodnych źródeł białka i smaków, by posiłek był atrakcyjny i pełnowartościowy. W profesjonalnych restauracjach lub stołówkach szkolnych zawsze dąży się do tego, by takie zestawy uwzględniały np. zupę na bazie warzyw lub innego mięsa, jeśli danie główne jest już drobiowe. To sprzyja nie tylko lepszemu zbilansowaniu posiłku, ale też uczy dzieci otwartości na nowe smaki. Moim zdaniem, to często pomijany detal, a naprawdę świadczy o jakości kuchni i szacunku do klienta – nawet tego najmłodszego. Jeśli planujesz kiedyś układać własne menu, warto zawsze sprawdzić, czy zestaw nie jest powtarzalny pod względem głównych składników. Takie podejście do kompozycji menu to jedna z podstawowych dobrych praktyk w branży gastronomicznej.
Rozważając zasadność innych odpowiedzi, warto pochylić się nad ich treścią, bo każda z nich odzwierciedla pewne typowe wątpliwości pojawiające się podczas analizy kart menu. Sformułowanie, że zupa jest zbyt wysokoenergetyczna, nie znajduje potwierdzenia ani w opisie, ani w standardach układania jadłospisów dla dzieci – rosół z kurczaka z kluskami to klasyczna potrawa, powszechnie stosowana i akceptowana w menu dziecięcym, raczej lekka, sycąca, ale nie przesadnie kaloryczna. Kolejna opcja sugerująca, że w nazwie deseru użyto zbędnego zdrobnienia, nie jest trafna – w menu nie pojawia się żadne zdrobnienie, a sformułowanie „mus malinowy z bitą śmietanką” jest zgodne z normami nazewnictwa potraw. Często myli się tu dobre praktyki językowe w gastronomii ze zbyt potocznym stylem, a w rzeczywistości chodzi o jasność, czytelność i poprawność określeń. Ostatnia propozycja, odnosząca się do niepoprawności językowej w nazwie dodatku do dania głównego, także nie ma uzasadnienia merytorycznego – „surówka z marchwi” to określenie zgodne z zasadami języka polskiego i standardem stosowanym w gastronomii. W zawodzie technika żywienia warto pamiętać, że głównym celem jest zapewnienie różnorodności, atrakcyjności i prawidłowego zbilansowania posiłków, przy jednoczesnym zachowaniu czytelności i poprawności kart menu. Błędne odpowiedzi są często skutkiem zbyt dosłownego odczytania pytań lub nieznajomości realnych wytycznych branżowych, a także mieszania standardów językowych z zasadami zdrowego żywienia. W praktyce najważniejsze jest, by menu było zróżnicowane, ciekawe i czytelne – zarówno pod względem składu, jak i opisu.