Wyparzanie zastawy stołowej to taki trochę niedoceniany, ale bardzo ważny etap w procesie utrzymania higieny w gastronomii czy stołówkach. Chodzi tu przede wszystkim o niszczenie flory bakteryjnej, czyli mikroorganizmów, które mogą przetrwać nawet po dokładnym myciu naczyń. To nie jest żadna nadgorliwość – wyparzanie polega na działaniu gorąca (zazwyczaj używa się wrzątku albo pary wodnej o temperaturze powyżej 80°C), co skutecznie zabija większość bakterii i innych drobnoustrojów. Niektóre standardy branżowe, np. HACCP albo wytyczne sanepidu, wręcz wymagają tego procesu, zwłaszcza w miejscach, gdzie stołują się dzieci, osoby starsze czy pacjenci szpitali. Moim zdaniem warto to zapamiętać, bo samo mycie – nawet jak wydaje się dokładne – nie daje stuprocentowej pewności, że naczynia są w pełni bezpieczne. Dodatkowo, regularne wyparzanie może zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób przenoszonych drogą pokarmową. W praktyce, jak ktoś prowadzi mały bar mleczny albo obsługuje dużą kuchnię szkolną, zawsze powinien dbać o ten etap, bo bezpieczeństwo żywności zaczyna się właśnie od czystych i zdezynfekowanych naczyń. To taki prosty krok, który często decyduje o zdrowiu konsumentów.
Często spotyka się przekonanie, że wyparzanie zastawy stołowej służy tylko usuwaniu resztek potraw, osuszaniu detergentu czy odtłuszczaniu powierzchni. To w sumie logiczne myślenie, bo przecież naczynia muszą być czyste i wolne od tłuszczu, żeby dobrze wyglądały i nie były śliskie. Ale trzeba odróżnić podstawowe mycie od procesu wyparzania. Usuwanie resztek potraw i tłuszczu to zadanie dla samego mycia, gdzie używa się detergentów oraz odpowiednio ciepłej wody. Osuszanie pozostałości detergentu także odbywa się w tej fazie, najczęściej przy pomocy płukania w czystej wodzie. Wyparzanie natomiast to już typowo higieniczny etap – chodzi o zniszczenie mikroorganizmów, które mogą pozostać na czystych wizualnie naczyniach. W gastronomii, według dobrych praktyk i norm, takich jak HACCP, wyparzanie jest kluczowe dla bezpieczeństwa żywności. Mylenie tego procesu z odtłuszczaniem czy płukaniem często wynika z nieznajomości kolejnych etapów utrzymania higieny. W praktyce, jeżeli ktoś poprzestanie na zwykłym myciu, może nieświadomie doprowadzić do przenoszenia bakterii, które są niewidoczne gołym okiem. Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie takie drobne, ale istotne nieporozumienia prowadzą do błędów w organizacji pracy w kuchni czy stołówce. Dlatego warto pamiętać, że wyparzanie to nie jest dodatek do mycia, tylko kluczowy etap dezynfekcji naczyń, chroniący zdrowie klientów i pracowników.