Zgodnie z aktualnymi przepisami BHP w gastronomii, kelner może nosić na ręku tylko zegarek i to pod określonymi warunkami – powinien on być prosty, nieobrandowany, najlepiej na silikonowym lub materiałowym pasku, łatwy do dezynfekcji i czyszczenia. W praktyce chodzi o to, żeby nie stwarzał zagrożenia dla higieny serwowanych potraw oraz dla samego kelnera. Z mojego doświadczenia wynika, że zegarek często pomaga w organizacji pracy – łatwo sprawdzić godzinę lub kontrolować czas w trakcie obsługi gości, np. czekając na wydanie dania. To dość ważne, bo w branży gastronomicznej czas ma ogromne znaczenie, szczególnie podczas obsługi większych grup czy eventów. Dobre praktyki branżowe podkreślają, że każdy element stroju kelnera nie może być źródłem zanieczyszczenia potraw, zadrapań na naczyniach, ani nie powinien się zahaczać o elementy wyposażenia. Zegarek spełnia te założenia, pod warunkiem zachowania czystości i odpowiedniej konstrukcji. Co ciekawe, większość renomowanych restauracji wręcz wymaga zegarka jako narzędzia pracy, ale zabrania noszenia innych ozdób. Takie podejście zwiększa bezpieczeństwo i komfort pracy, a jednocześnie pomaga budować profesjonalny wizerunek personelu.
Temat biżuterii i dodatków na rękach w pracy kelnera budzi często emocje i sporo nieporozumień, zwłaszcza na etapie nauki zawodu. Wiele osób myśli, że pierścionek, sygnet czy łańcuszek na nadgarstku to coś zupełnie nieszkodliwego – w końcu kelnerzy chcą się czasem wyróżniać albo po prostu przywiązują wagę do pamiątek rodzinnych. Jednak patrząc od strony przepisów BHP i dobrych praktyk w gastronomii, takie dodatki to po prostu zagrożenie. Po pierwsze, pierścionki, sygnety czy łańcuszki są trudne do dokładnego umycia i dezynfekcji. Na ich powierzchni mogą gromadzić się resztki jedzenia lub bakterie, których nie widać gołym okiem. Szczególnie narażone są na to ozdoby z grawerami, kamieniami czy drobnymi szczelinami. Nawet jeśli kelner bardzo się stara myć ręce, te miejsca często pozostają niedoczyszczone. Po drugie, takie dodatki łatwo mogą zahaczyć się o obrusy, kieszenie fartucha, uchwyty czy nawet naczynia i sztućce. Znam przypadki, gdzie właśnie przez pierścionek kelner rozerwał rękawiczkę, a łańcuszek zerwał się podczas pracy, lądując na podłodze pomiędzy talerzami. To stwarza realne ryzyko nie tylko zanieczyszczenia jedzenia, ale też wypadków przy pracy. Wielu uczniów i początkujących kelnerów zapomina, że nawet drobny sygnet może zostawić ślady na porcelanie lub popsuć serwetki przy nakrywaniu stołu. Sfery regulacji BHP jasno zakazują noszenia biżuterii innej niż mały, łatwy do dezynfekcji zegarek, właśnie z powodów higienicznych i bezpieczeństwa. Moim zdaniem, warto od początku nawyknąć do minimalistycznego, praktycznego stroju w gastronomii, bo to naprawdę procentuje – klienci widzą profesjonalizm, a ryzyko wpadek spada praktycznie do zera. Warto o tym pamiętać, bo tu nie chodzi tylko o przepisy, ale też o zdrowy rozsądek i szacunek do gości.