Progesteron to absolutna podstawa, jeśli chodzi o utrzymanie ciąży — jego rola jest wręcz nie do przecenienia. Ten hormon, wydzielany głównie przez ciałko żółte, a potem przez łożysko, przygotowuje błonę śluzową macicy do zagnieżdżenia zarodka i hamuje jej skurcze przez praktycznie cały okres ciąży. Moim zdaniem właśnie przez to nazywany jest „hormonem ciąży”. W praktyce, bez odpowiedniego poziomu progesteronu, rozwijający się zarodek nie miałby szans na przetrwanie, bo macica nie byłaby wystarczająco „przyjazna”. Lekarze, gdy widzą zbyt niski poziom tego hormonu u ciężarnych, często przepisują suplementację, bo to naprawdę bardzo ważne! Programy nauczania w szkołach medycznych i wytyczne takich instytucji jak Polskie Towarzystwo Ginekologiczne zawsze podkreślają, jak istotne jest monitorowanie progesteronu w przypadku problemów z utrzymaniem ciąży. W praktyce laboratoryjnej oznaczanie stężenia progesteronu jest jednym z podstawowych badań diagnostycznych w ciąży. Często spotyka się przypadki, gdzie właśnie terapia progesteronem pozwala na donoszenie ciąży, dlatego warto zapamiętać, jak kluczowa jest jego funkcja.
Wiele osób myśli odruchowo o hormonach takich jak prolaktyna czy oksytocyna, bo są one kojarzone z ciążą lub porodem, ale ich główne funkcje są trochę inne. Prolaktyna rzeczywiście bierze udział w przygotowaniu gruczołów mlekowych do laktacji i stymuluje produkcję mleka po porodzie. Jednak nie ma bezpośredniego wpływu na utrzymanie ciąży – jej wysoki poziom jest istotny bardziej w kontekście karmienia piersią niż samego przebiegu ciąży. Oksytocyna z kolei to hormon, który wywołuje skurcze macicy podczas porodu i odpowiada za wydzielanie mleka podczas karmienia. Jeśli chodzi o testosteron, to jest to hormon typowo męski, choć występuje też w niewielkich ilościach u kobiet. Jego rola w ciąży jest marginalna, a nawet nadmiar testosteronu mógłby negatywnie wpłynąć na utrzymanie ciąży. Z mojego doświadczenia, sporo osób myli funkcje tych hormonów przez pobieżne skojarzenia z biologią, bo są one często wymieniane razem w podręcznikach. Jednak kluczowe jest zrozumienie, że tylko progesteron bezpośrednio odpowiada za przygotowanie błony śluzowej macicy do implantacji zarodka oraz jej utrzymanie w trakcie ciąży. Typowym błędem jest też przecenianie znaczenia oksytocyny w kontekście ciąży – jej szczyt aktywności przypada dopiero na moment porodu, a nie podczas wcześniejszych miesięcy. To szczegóły, które warto znać choćby po to, żeby rozumieć, dlaczego suplementacja progesteronem jest standardem w sytuacjach zagrożenia poronieniem. Ostatecznie, praktyka medyczna i wytyczne jasno pokazują, że bez odpowiedniego poziomu progesteronu, utrzymanie ciąży jest praktycznie niemożliwe.