Jednostki wartości energetycznej pasz takie jak JPM (jednostka paszowa mleczna) i JPŻ (jednostka paszowa żywieniowa) są tradycyjnie stosowane właśnie w żywieniu bydła, szczególnie w produkcji mleka i mięsa. System ten pomaga hodowcom precyzyjnie bilansować dawki pokarmowe, żeby krowy mleczne dostawały odpowiednią ilość energii potrzebnej do produkcji mleka, a bydło opasowe mogło prawidłowo przyrastać na masie. W praktyce często wykorzystuje się tabele żywieniowe, w których poszczególne pasze mają przypisane wartości JPM i JPŻ – to te jednostki pokazują, ile dany produkt wnosi energii w odniesieniu do standardowej paszy, np. owsa. Wcale nie jest to takie oczywiste dla każdego, bo w przypadku innych gatunków zwierząt stosuje się zupełnie inne systemy: np. u świń najczęściej EN, czyli energia netto, a u koni energetyczność wyrażona jest w MJ czy Mcal. Z mojego doświadczenia, znajomość tych jednostek ułatwia nie tylko prawidłowe układanie dawek, ale też szybką reakcję na zmiany produkcyjności czy zdrowotności stada. Warto pamiętać, że odpowiedni dobór pasz oparty o JPM i JPŻ to nie tylko teoria z podręcznika, ale realne narzędzie pracy każdego hodowcy bydła. W praktyce, jeśli nie stosować tego rozróżnienia, bardzo łatwo o przekarmienie lub, co gorsza, niedobór energii, a wtedy produkcja mleka od razu spada. Takie szczegóły mają ogromne znaczenie w profesjonalnej hodowli.
Wybór innej grupy zwierząt niż bydło, gdy mowa o systemie JPM i JPŻ, najczęściej wynika z mylenia różnych systemów oceny wartości energetycznej pasz albo po prostu z przyzwyczajenia do uproszczonych tabel stosowanych w żywieniu innych gatunków. W przypadku koni, powszechnie używa się megadżuli (MJ) lub megakalorii (Mcal), bo konie mają zupełnie inne potrzeby metaboliczne i inną strukturę żywienia niż bydło – jednostki JPM i JPŻ są dla nich nieadekwatne, a stosowanie ich mogłoby prowadzić do poważnych niedoborów lub przekarmienia. U świń tradycja i standardy branżowe wyraźnie preferują energię netto (EN) lub energię metaboliczną (EM), które są zdecydowanie bardziej precyzyjne wobec ich krótkiego cyklu produkcyjnego, szybkiego tempa wzrostu i odmiennej fizjologii przewodu pokarmowego. Natomiast koty to już zupełnie osobny temat: tu liczy się głównie energia metaboliczna, a wszelkie jednostki paszowe, jak JPM i JPŻ, nie mają nawet praktycznego zastosowania, bo są to zwierzęta mięsożerne o bardzo specyficznych wymaganiach bytowych; poza tym nie prowadzi się u nich żywienia paszami gospodarskimi. Typowym błędem jest założenie, że skoro jednostki paszowe są przydatne w jednym gatunku, można je przenieść na inny – niestety, tak nie działa rzeczywista praktyka żywieniowa. Trzeba zawsze pamiętać, że normy paszowe i jednostki energetyczne są ściśle dostosowane do fizjologii i produkcyjności danego gatunku. Moim zdaniem takie pomyłki wynikają też z braku praktycznej pracy na gospodarstwie, gdzie bardzo szybko okazuje się, że uniwersalne rozwiązania po prostu nie działają. Warto zwracać uwagę na szczegóły, bo tylko wtedy będziemy mieć efekty w produkcji zwierzęcej.