Tłuszcz to zdecydowanie najbardziej energotwórczy składnik paszy i nie ma w tym żadnych wątpliwości – każdy technolog żywienia zwierząt to potwierdzi. W praktyce tłuszcze dostarczają prawie dwa razy więcej energii metabolicznej w porównaniu do białka czy węglowodanów. Spójrz na to z perspektywy codziennej pracy rolnika: jeśli zależy nam na szybkim przyroście masy czy podniesieniu kaloryczności diety, to właśnie dodatki tłuszczowe – np. oleje roślinne, tłuszcze zwierzęce – są podstawą. Niby prosta rzecz, ale wiele osób dalej myśli, że to białko jest najważniejsze, bo „buduje mięśnie”. Jednak od strony energetycznej tłuszcze są bezkonkurencyjne. W polskich i europejskich normach żywienia (np. INRA, NRC) podkreśla się, by w przypadku intensywnej produkcji zwierzęcej nie przekraczać określonego procentu tłuszczu w dawce, bo zbyt duże ilości mogą negatywnie wpłynąć na strawność lub zdrowie zwierząt (choć przy odpowiednim zbilansowaniu – super sprawa). Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej stosować tłuszcze w kombinacji z innymi składnikami – nie dość, że podbijają energię, to jeszcze poprawiają smakowitość paszy. Trochę paradoksalnie, ale czasem wystarczy drobna modyfikacja tłuszczowa w mieszance i już widać efekty na produkcji, szczególnie w intensywnych fermach. Warto pamiętać, że energia z tłuszczu jest idealna dla zwierząt o wysokich wymaganiach energetycznych – np. szybko rosnących brojlerów czy krów mlecznych w szczycie laktacji. Także tłuszcz to kluczowy składnik pod kątem energii.
Wiele osób myli się, myśląc, że to białko jest najważniejszym źródłem energii w paszy, bo rzeczywiście białko kojarzy się z budową mięśni i wzrostem. Jednak z punktu widzenia energetycznego to nie białko, ale tłuszcz dostarcza najwięcej energii na jednostkę masy. Białko jest przede wszystkim materiałem budulcowym i choć też może być wykorzystywane jako źródło energii, to jest to proces mniej wydajny i kosztowny metabolicznie – zwierzęta muszą najpierw przeprowadzić deaminację, a to generuje dodatkowe obciążenie dla organizmu. Popiół z kolei to już zupełnie inna historia – to jedynie pozostałość nieorganiczna, czyli składniki mineralne, które praktycznie nie mają żadnych właściwości energetycznych. Ich funkcja polega raczej na regulacji procesów metabolicznych, a nie dostarczaniu kalorii. Włókno natomiast często bywa przeceniane, szczególnie w kontekście żywienia przeżuwaczy, bo faktycznie zapewnia prawidłowe funkcjonowanie przewodu pokarmowego, stymuluje perystaltykę, ale nie jest głównym źródłem energii, zwłaszcza dla zwierząt monogastrycznych. Typowym problemem jest też przekonanie, że „im więcej włókna, tym lepiej”, co nie do końca jest prawdą – dla niektórych gatunków (np. trzoda chlewna, drób) nadmiar włókna ogranicza przyswajalność innych składników i obniża wartość energetyczną dawki. Podsumowując, błędne rozumienie funkcji poszczególnych składników może prowadzić do nieoptymalnego bilansowania racji pokarmowej i w efekcie gorszych wyników produkcyjnych. Zawsze warto pamiętać, że tylko tłuszcz zapewnia najwyższą koncentrację energii w paszy, co potwierdzają wszystkie nowoczesne standardy żywienia (zarówno krajowe, jak i światowe).