W której rui należy po raz pierwszy unasiennić loszkę?
Loszkę po raz pierwszy powinno się unasiennić w trzeciej rui, bo wtedy jej organizm jest już znacznie lepiej przygotowany do ciąży, porodu i późniejszego odchowu prosiąt. Sama obecność pierwszej rui oznacza dojrzałość płciową, ale jeszcze nie pełną dojrzałość rozpłodową. W praktyce hodowlanej patrzy się nie tylko na cykl płciowy, ale też na wiek, masę ciała, kondycję i rozwój układu rozrodczego. Dobra loszka do pierwszego krycia lub inseminacji powinna zwykle mieć około 7-8 miesięcy, odpowiednią masę ciała, często w granicach 130-150 kg zależnie od rasy i linii, oraz prawidłową kondycję, bez otłuszczenia ani wychudzenia. Trzecia ruja daje lepszą owulację, większą szansę na liczne mioty i mniejsze ryzyko problemów przy porodzie. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które łatwo zapamiętać, a potem naprawdę robią różnicę w wynikach stada. W dobrej praktyce ruję wykrywa się regularnie, najlepiej z udziałem knura próbnika, obserwując odruch tolerancji, obrzęk i zaczerwienienie sromu oraz zmianę zachowania loszki.
Przy unasiennianiu loszek bardzo łatwo pomylić dojrzałość płciową z pełną przydatnością do rozrodu. To, że loszka wykazuje pierwszą ruję, nie znaczy jeszcze, że powinna być od razu kryta albo inseminowana. W pierwszej rui układ rozrodczy dopiero zaczyna pracować cyklicznie, a całe zwierzę może nie mieć jeszcze odpowiedniej masy, rezerw energetycznych i rozwoju narządów rodnych. Zbyt wczesne unasiennienie często kończy się mniejszą liczbą prosiąt, słabszą mlecznością, problemami przy porodzie albo szybszym brakowaniem samicy ze stada. Druga ruja jest już bliżej właściwego terminu, ale w standardowej praktyce nadal przyjmuje się, że bezpieczniejsza i bardziej efektywna jest trzecia ruja. Organizm loszki jest wtedy stabilniejszy hormonalnie, a owulacja bywa korzystniejsza dla liczebności miotu. Z kolei czekanie aż do czwartej rui zwykle nie jest potrzebne, jeśli loszka ma prawidłową kondycję i spełnia wymagania wieku oraz masy ciała. Może to wydłużać okres nieprodukcyjny, czyli czas karmienia i utrzymania zwierzęcia bez efektu w postaci ciąży. Typowy błąd myślowy polega na patrzeniu tylko na jedną cechę: albo na sam fakt wystąpienia rui, albo na przekonanie, że im później tym zawsze lepiej. W hodowli trzody chlewnej liczy się równowaga: odpowiedni moment cyklu, dobra kondycja, właściwa obserwacja objawów rui i prawidłowo wykonana inseminacja. Z mojego doświadczenia takie proste zasady organizacyjne są często ważniejsze niż się na początku wydaje.