Kość prącia, czyli baculum, to specjalna struktura anatomiczna, występująca u niektórych ssaków, zwłaszcza drapieżnych, gryzoni czy nietoperzy. U psa ta kość jest obecna, pełniąc ważną rolę w akcie kopulacji – głównie stabilizuje prącie podczas krycia i umożliwia skuteczne wprowadzenie do pochwy samicy, co zresztą jest szczególnie ważne w przypadku zwierząt o dłuższym czasie kopulacji. Moim zdaniem, ten temat jest bardzo praktyczny, bo w pracy technika weterynarii czy hodowcy psów wiedza o obecności kości prącia często przydaje się np. podczas oceny urazów narządów płciowych u samców czy przy zabiegach chirurgicznych. Warto pamiętać, że brak tej kości u innych gatunków domowych jak konie czy świnie wpływa na ich fizjologię krycia, przebieg rozrodu i ewentualne metody inseminacji. Co ciekawe, u ludzi kość prącia została zanikła na drodze ewolucji. W diagnostyce – np. przy złamaniach prącia u psa – weterynarze wykorzystują to, wykonując zdjęcia RTG, a sam fakt obecności tej kości może być mylący dla właścicieli, którzy czasem nie wiedzą, skąd bierze się „twardość” prącia poza erekcją. Także, znajomość tego szczegółu jest ważna nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie, zwłaszcza gdy ktoś planuje pracować w branży zoologicznej czy weterynaryjnej.
Wybierając inne zwierzęta niż pies, łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro są to duże ssaki domowe, to mogą mieć podobną budowę anatomiczną. Jednak u konia oraz u świni nie występuje kość prącia (baculum), co jest dosyć istotne z punktu widzenia fizjologii krycia i samej anatomii tych gatunków. U konia prącie opiera się wyłącznie na systemie naczyniowym, czyli wzwód powstaje na skutek napływu krwi, bez wsparcia żadnej kostnej struktury. Ta różnica wpływa m.in. na sposób prowadzenia inseminacji czy zabiegów w obrębie genitaliów. Świnie również nie mają tej kości – ich układ rozrodczy jest przystosowany do tzw. spiralnego penetrowania, a wszelkie sztywności są zapewnione przez szczególną budowę ciał jamistych, nie przez kość. Kaczka natomiast, jako ptak, w ogóle nie posiada kości prącia; u niej występuje specyficzny spiralny narząd kopulacyjny, ale nie ma tam żadnej struktury kostnej. Typowym błędem jest zakładanie, że każda większa samcza istota ma taką kość – a to akurat wyjątek, nie reguła. Z mojego doświadczenia wynika, że mylenie kości prącia ze strukturami wspierającymi wzwód u innych gatunków jest dość częste, szczególnie wśród osób, które nie miały jeszcze praktyki przy badaniu narządów rozrodczych różnych zwierząt. Warto wiedzieć, że obecność lub brak tej kości determinuje nie tylko fizjologię, ale także podejście do leczenia urazów i rozwój praktyk hodowlanych w różnych grupach zwierząt domowych. Dobre praktyki branżowe wymagają, by znać takie anatomiczne niuanse – one naprawdę przekładają się na skuteczność pracy i bezpieczeństwo zwierząt.