Leczo to potrawa
A. pieczona.
B. gotowana.
C. duszona.
D. smażona.
Leczo zalicza się do potraw duszonych, ponieważ jego przygotowanie polega na powolnej obróbce cieplnej składników w niewielkiej ilości tłuszczu i we własnym sosie, często z dodatkiem pomidorów lub przecieru pomidorowego. W praktyce najpierw można krótko podsmażyć cebulę, paprykę czy kiełbasę, żeby wydobyć aromat, ale właściwy etap przygotowania to duszenie pod przykryciem. Warzywa miękną, oddają sok, smaki się łączą i powstaje gęsty, aromatyczny sos. Moim zdaniem właśnie to jest najważniejsze w leczo: nie chodzi o mocne smażenie, tylko o spokojne prowadzenie potrawy, żeby papryka nie była surowa, ale też nie rozpadła się całkiem. W gastronomii dobra praktyka to kontrolowanie temperatury, mieszanie co jakiś czas i pilnowanie konsystencji. Zbyt duży ogień może przypalić sos, a za długie gotowanie zrobi z warzyw papkę. Leczo jest też dobrym przykładem potrawy kuchni węgierskiej, w której technika duszenia pomaga uzyskać pełny smak warzyw, przypraw i dodatków mięsnych.
Leczo bywa mylone z potrawą smażoną, pieczoną albo gotowaną, bo w jego przygotowaniu mogą pojawić się elementy podobne do tych technik. To dość częsty błąd, szczególnie gdy ktoś patrzy tylko na początek procesu. Cebulę, kiełbasę czy paprykę rzeczywiście często krótko się obsmaża na tłuszczu, ale to jest raczej etap wstępny, który buduje smak i aromat. Nie decyduje on jeszcze o klasyfikacji całej potrawy. Smażenie oznacza obróbkę w tłuszczu, zwykle w wyższej temperaturze, z wyraźnym zrumienieniem powierzchni. Leczo nie powinno być prowadzone w ten sposób przez cały czas, bo warzywa mogłyby się przypalić, stracić soczystość i świeży smak. Pieczenie też nie pasuje, ponieważ odbywa się w piecu lub piekarniku, głównie z udziałem gorącego powietrza. Leczo przygotowuje się zazwyczaj w garnku, rondlu albo patelni głębokiej, pod przykryciem lub częściowo przykryte. Gotowanie natomiast kojarzy się z dużą ilością wody lub wywaru, gdzie składniki są zanurzone w płynie. W leczo płyn powstaje głównie z soku warzyw i dodatku pomidorów, a potrawa ma się zagęszczać, nie pływać jak zupa. Z mojego doświadczenia najlepiej zapamiętać to tak: leczo ma spokojnie dochodzić, łączyć smaki i mięknąć we własnym sosie. To jest klasyczne duszenie, nawet jeśli na początku coś się chwilę podsmaży.