Restauracja, promując deser, nie stosuje marży. Ustal cenę promocyjną deseru, jeżeli koszt surowca wynosi 3,60 zł, a podatek VAT 8%.
Cena 3,89 zł wynika z prostej kalkulacji gastronomicznej: restauracja nie dolicza marży, więc podstawą ceny sprzedaży jest tylko koszt surowca oraz należny podatek VAT. Koszt surowca wynosi 3,60 zł, czyli traktujemy go jako wartość netto. VAT przy deserach w tym zadaniu wynosi 8%, więc liczymy: 3,60 × 1,08 = 3,888 zł. Po zaokrągleniu do pełnych groszy otrzymujemy 3,89 zł. I właśnie taka powinna być cena promocyjna brutto dla klienta. Moim zdaniem to bardzo praktyczne zadanie, bo w gastronomii często trzeba szybko odróżnić cenę netto, cenę brutto i marżę. Jeśli lokal robi promocję bez marży, to nie znaczy, że sprzedaje bez VAT. Podatek nadal trzeba naliczyć i odprowadzić zgodnie z zasadami rozliczeń. Dobra praktyka branżowa jest taka, żeby w kalkulacji zawsze zapisać: koszt surowca, narzut lub marżę, VAT oraz cenę końcową. Wtedy nie robi się bałagan w karcie menu i łatwiej sprawdzić, czy promocja faktycznie nie generuje straty większej niż zakładano.
W tym zadaniu najważniejsze jest rozróżnienie dwóch rzeczy: marży i podatku VAT. Brak marży nie oznacza, że cena ma być niższa od kosztu surowca albo że można pominąć podatek. Restauracja może zrezygnować z zarobku na deserze, na przykład w ramach promocji, ale nadal sprzedaje produkt klientowi w cenie brutto, czyli z VAT. Dlatego punktem wyjścia jest koszt surowca 3,60 zł, a następnie doliczenie 8% podatku: 3,60 × 1,08 = 3,888 zł, czyli po zaokrągleniu 3,89 zł. Kwoty typu 2,10 zł albo 1,70 zł sugerują, że ktoś odjął zbyt dużą część ceny, jakby promocja oznaczała sprzedaż poniżej kosztu surowców. W praktyce gastronomicznej taka kalkulacja byłaby ryzykowna, bo lokal dopłacałby do każdej porcji, nie licząc nawet pracy kucharza, energii, opakowania czy kosztów stałych. Z kolei wartość około 3,34 zł zwykle bierze się z pomylenia kierunku liczenia VAT, czyli z dzielenia przez 1,08 albo odejmowania podatku od kosztu. To miałoby sens tylko wtedy, gdyby podana kwota była ceną brutto i trzeba było wyliczyć netto, a tutaj sytuacja jest odwrotna. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd jest taki, że uczeń widzi słowo promocja i od razu myśli o obniżce. A tu promocja polega tylko na braku marży, nie na rezygnacji z podatku ani na sprzedaży poniżej kosztu.