Kategorie: Techniki kulinarne
Właściwa kolejność zaczyna się od przygotowania nadzienia, bo to ono w praktyce gastronomicznej najczęściej wymaga najdłuższej obróbki wstępnej i cieplnej oraz czasu na wystudzenie. Farsz do pierogów – czy to ruskich, z mięsem, z kapustą i grzybami, czy na słodko z twarogiem – musi być dobrze doprawiony, o odpowiedniej konsystencji i przede wszystkim chłodny. Ciepłe nadzienie rozmiękcza ciasto, powoduje jego rozrywanie i trudności przy zlepianiu, a w produkcji zbiorowej może wręcz zaburzać równomierną strukturę wyrobu. Dopiero kiedy farsz jest gotowy i stygnie, przystępuje się do sporządzenia ciasta pierogowego. Standardowo wyrabia się je z mąki pszennej, wody (często gorącej lub bardzo ciepłej), soli i ewentualnie dodatku tłuszczu lub jajka, w zależności od receptury zakładowej. Dobre praktyki mówią, że ciasto powinno być elastyczne, gładkie, dobrze wyrobione, ale nie przesuszone, bo wtedy źle się skleja. Następny etap to wałkowanie i wykrawanie ciasta – najpierw rozwałkowuje się porcję ciasta na równą grubość, zazwyczaj 2–3 mm w gastronomii, a potem wykrawa się krążki przy pomocy wykrawaczki lub szklanki. Dopiero na tak przygotowane krążki nakłada się porcje nadzienia, formuje kształt pieroga i kontroluje wielkość porcji, żeby wszystkie pierogi były w miarę równe, co jest ważne przy gotowaniu i porcjowaniu dla gości. Ostatni etap to dokładne zlepianie pierogów – dociskanie brzegów, często z charakterystycznym „falbankowym” wykończeniem, które nie tylko ładnie wygląda, ale przede wszystkim uszczelnia pieroga, żeby farsz nie wypłynął podczas gotowania. W wielu lokalach stosuje się też dodatkowe dociskanie widelcem. Moim zdaniem taka kolejność po prostu najlepiej organizuje pracę: farsz stygnie, gdy robisz ciasto, a potem pracujesz płynnie – wykrawasz, farszujesz, zlepiasz i pierogi od razu mogą iść do gotowania lub na mrożenie. To jest zgodne z zasadami racjonalnej organizacji pracy w kuchni i utrzymania odpowiedniej jakości wyrobu gotowego.