Przy sporządzaniu chantilly kluczową techniką jest właśnie ubijanie, bo chodzi o nadanie śmietance odpowiedniej struktury, objętości i lekkości. Chantilly to klasyczna bita śmietana z dodatkiem cukru pudru i często wanilii. Ubijanie powoduje mechaniczne napowietrzenie śmietanki – wprowadzasz do niej pęcherzyki powietrza, które są stabilizowane przez tłuszcz zawarty w śmietance (zwykle 30–36%). W efekcie masa gęstnieje, robi się puszysta, ale nadal powinna być jedwabista i gładka, bez grudek czy masła. Z mojego doświadczenia bardzo ważna jest temperatura – śmietanka musi być dobrze schłodzona, miska i rózga (lub końcówki miksera) też najlepiej, żeby były zimne. W profesjonalnej gastronomii traktuje się to jako podstawowy standard pracy: zimna śmietana, czyste naczynia, ubijanie stopniowo zwiększaną prędkością, kontrola konsystencji. Chantilly ubija się do tzw. miękkich lub sztywnych szczytów, w zależności od zastosowania – do deserów w pucharkach często trochę miększa, do dekoracji tortów raczej sztywniejsza, ale nie przebyta. Jeżeli ubijasz za długo, śmietana zaczyna się zrażać, oddziela się tłuszcz i powstaje masło, co w kuchni szkolnej uważa się za poważny błąd techniczny. W praktyce używa się tej techniki przy przygotowaniu deserów typu torty, tarty owocowe, ptysie, eklerki, kremy warstwowe, musy. Dobrą praktyką jest stopniowe dosypywanie cukru pudru w trakcie ubijania, a nie na samym końcu, bo wtedy masa lepiej się stabilizuje. W wielu zakładach gastronomicznych stosuje się też śmietankę UHT o stałej zawartości tłuszczu, żeby uzyskać powtarzalny efekt, co też jest elementem profesjonalnego podejścia do techniki ubijania.
Przy chantilly bardzo łatwo pomylić techniki, bo wszystkie brzmią dość podobnie, ale z punktu widzenia technologii gastronomicznej tylko jedna daje oczekiwany efekt strukturalny. Zaparzanie kojarzy się często z kremem parzonym czy ciastem parzonym na ptysie, jednak jest to technika polegająca na łączeniu składników z gorącym płynem, zwykle wodą lub mlekiem, w celu częściowego skleikowania skrobi lub ścięcia białka. W przypadku chantilly byłoby to w ogóle działanie odwrotne do pożądanego – śmietanka musi pozostać zimna, nie wolno jej podgrzewać, bo straci zdolność do prawidłowego napowietrzenia. Zaparzanie psuje strukturę tłuszczu i białek w śmietance, więc z punktu widzenia dobrej praktyki technologicznej zupełnie się tu nie sprawdza. Wyrabianie kojarzy się raczej z ciastem drożdżowym, kruchym czy makaronowym, gdzie dąży się do wyrobienia odpowiedniego glutenu albo równomiernego rozprowadzenia tłuszczu. To technika długotrwała, intensywna, stosowana przy masach gęstych. Chantilly jest lekką, płynną na początku masą, a celem nie jest rozwijanie struktury glutenowej, tylko napowietrzanie emulsji tłuszczowej. Wyrabianie w tym kontekście nie ma sensu technologicznego. Ucieranie natomiast jest typowe przy kremach maślanych, masach ucieranych z cukrem, żółtkami, twarogiem. Polega na rozcieraniu składników, najczęściej w celu rozpuszczenia cukru i uzyskania gładkiej konsystencji. Wiele osób intuicyjnie myśli: „krem, to pewnie ucieranie”, ale w przypadku śmietanki kremówki taka technika prowadzi raczej do destabilizacji emulsji, a nie do napowietrzenia. Chantilly wymaga dynamicznego ubijania rózgą lub mikserem, czyli szybkiego wprowadzania powietrza, a nie tarcia o ścianki naczynia. Typowym błędem myślowym jest wrzucanie wszystkich kremów i mas deserowych do jednego worka technologicznego – tymczasem każda masa ma swoją dominującą technikę: krem patissiere – gotowanie i zaparzanie, krem maślany – ucieranie, białka na bezę – ubijanie, a chantilly właśnie też ubijanie. W standardach pracy kuchni profesjonalnej dobór techniki do rodzaju surowca jest kluczowy, dlatego przy śmietanie o wysokiej zawartości tłuszczu zawsze myślimy o prawidłowym ubijaniu, a nie o zaparzaniu, wyrabianiu czy ucieraniu.