Prawidłowo wskazana zmiana to powiększanie się komory powietrznej w jajku podczas przechowywania. Wynika to z tego, że przez skorupę, która jest porowata, z jaja stopniowo odparowuje woda i częściowo gazy. W efekcie masa jaja delikatnie spada, a przestrzeń pod skorupą, właśnie komora powietrzna, robi się coraz większa. To jest jeden z podstawowych wskaźników świeżości jaj stosowany w gastronomii i w przetwórstwie spożywczym. Moim zdaniem każdy technik żywienia powinien mieć to odruchowo w głowie. W praktyce wykorzystuje się to np. przy próbie świeżości w wodzie: świeże jajo opada na dno i układa się poziomo, a starsze, z dużą komorą powietrzną, zaczyna się unosić szerszym końcem do góry. Z mojego doświadczenia w kuchni zbiorowego żywienia dobrze jest kontrolować dostawy jaj właśnie pod kątem wielkości komory powietrznej i stanu białka, bo to wpływa na jakość wyrobów, np. biszkoptów, omletów czy sosów emulsyjnych. Zgodnie z dobrymi praktykami branżowymi jaja powinno się przechowywać w stałej, dość niskiej temperaturze, bez gwałtownych zmian, bo to spowalnia utratę wody i powiększanie komory. W systemach jakości, takich jak HACCP, kontrola świeżości jaj jest jednym z elementów zapewnienia bezpieczeństwa żywności, a obserwacja komory powietrznej przy prześwietlaniu jaj (owoskop) jest standardową metodą oceny ich przydatności do spożycia.
W jajach przechowywanych przez dłuższy czas zachodzi kilka charakterystycznych zmian fizycznych i chemicznych, ale kluczowa z punktu widzenia świeżości i praktyki gastronomicznej jest właśnie powiększanie się komory powietrznej, a nie zagęszczanie białka czy wzrost masy właściwej. Skorupa jaja jest porowata, dzięki czemu możliwa jest wymiana gazowa, ale to oznacza też stopniową utratę wody z wnętrza jaja. W efekcie jajo traci trochę masy, a w jego tępym końcu tworzy się coraz większa przestrzeń wypełniona powietrzem. To dokładnie odwrotna sytuacja do przekonania, że masa właściwa rośnie – w praktyce gęstość jaja spada, dlatego starsze jaja zaczynają unosić się w wodzie, a bardzo świeże opadają na dno i leżą płasko. Częsty błąd myślowy polega na tym, że skoro coś „wysycha”, to wydaje się cięższe na jednostkę objętości, jednak tutaj dochodzi do realnej utraty masy przy zachowaniu podobnej objętości skorupy. Podobnie mylące może być wyobrażenie o białku – z czasem ono nie staje się gęste i przejrzyste, tylko odwrotnie: rzadnie, rozlewa się szerzej po rozbiciu i traci swoją sprężystość. Jest to efekt zmian w strukturze białek i wzrostu pH białka podczas przechowywania. W nowoczesnych standardach gastronomicznych uznaje się, że mocno rozlewające się białko to sygnał obniżonej świeżości. Również stwierdzenie, że skorupa staje się chropowata, nie jest typową cechą starzenia się prawidłowego, zdrowego jaja. Struktura powierzchni skorupy jest raczej cechą osobniczą i zależy od rasy kury czy warunków chowu, a nie od samego przechowywania. Pewne zabrudzenia, zmatowienie czy mikrouszkodzenia mogą się pojawić przy złym transporcie lub magazynowaniu, ale nie jest to uznawane za standardową, charakterystyczną zmianę dojrzewającego jaja. W dobrej praktyce magazynowej zwraca się uwagę właśnie na wielkość komory powietrznej (np. przy prześwietlaniu jaj owoskopem) i konsystencję białka jako podstawowe wskaźniki jakości, a nie na rzekome „chropowienie” skorupy czy wzrost masy właściwej.