Prawidłowo wskazany por i cebula to klasyczny przykład warzyw, które przy odpowiednich warunkach przechowywania mogą zachować wartość odżywczą przez kilka miesięcy. Te warzywa mają budowę zwartą, stosunkowo małą zawartość wody w części jadalnej (szczególnie cebula) i naturalne substancje ochronne w łuskach oraz liściach. W praktyce gastronomicznej przechowuje się je w chłodnych (ok. 0–4°C dla pora, 0–10°C dla cebuli), suchych, przewiewnych pomieszczeniach, z ograniczonym dostępem światła. Moim zdaniem to jest taki podstawowy „must know” w magazynowaniu warzyw w kuchni profesjonalnej. Cebula dobrze przechowywana zachowuje większość witaminy C, związki siarkowe, olejki eteryczne i składniki mineralne, a por – błonnik, witaminę K, część witamin z grupy B oraz składniki mineralne, jak potas czy żelazo. W gastronomii ważne jest też, że te warzywa nawet po dłuższym przechowywaniu nadają się do wielu technik kulinarnych: duszenia, smażenia, gotowania, pieczenia, bez wyraźnej utraty jakości sensorycznej. Dobre praktyki magazynowe mówią, żeby nie przechowywać cebuli w lodówce w zbyt wilgotnym środowisku, bo wtedy szybciej pleśnieje i gnije, tylko w suchym magazynie warzywnym. Pora natomiast można krócej trzymać w chłodni, zabezpieczając go przed przesychaniem, np. w skrzynkach, luzem, bez mycia przed składowaniem. W kuchni technikum czy restauracji por i cebula są świetnym przykładem surowców do tzw. długiego obrotu magazynowego, co ułatwia planowanie produkcji i minimalizowanie strat technologicznych oraz ekonomicznych.
W tym pytaniu łatwo się zasugerować ogólną wiedzą, że warzywa są zdrowe i dlatego „pewnie wszystkie dobrze się przechowują”. To jest właśnie typowy błąd myślowy: mylenie wysokiej wartości odżywczej z trwałością przechowalniczą. Warzywa liściaste, takie jak jarmuż czy szpinak, rzeczywiście mają dużo witamin, zwłaszcza witaminy C, folianów i antyoksydantów, ale są bardzo wrażliwe na czas, temperaturę i światło. Już po kilku dniach magazynowania, nawet w chłodzie, obserwuje się wyraźny spadek zawartości witaminy C, więdnięcie, utratę jędrności i zmianę barwy. W standardach dobrej praktyki gastronomicznej warzywa liściaste traktuje się jako towar o krótkim terminie przydatności i szybkim obrocie, a nie jako surowiec do przechowywania przez miesiące. Podobnie pomidor, brokuł czy papryka – to warzywa o stosunkowo wysokiej zawartości wody i delikatnych tkankach. Pomidor szybko traci jędrność, może się marszczyć, nadgniwać, a przy długim przechowywaniu w niskiej temperaturze pojawia się tzw. uszkodzenie chłodnicze, pogorszenie smaku i konsystencji. Brokuł bardzo szybko traci chlorofil i witaminę C, żółknie, a kwiatostany się rozsypują. Papryka, choć trochę trwalsza, też nie jest przeznaczona do wielomiesięcznego składowania w magazynie gastronomicznym – z czasem robi się pomarszczona, traci część witamin i atrakcyjny wygląd handlowy. Seler korzeniowy ma dużo lepszą trwałość niż szpinak czy brokuł, ale w parze ze szpinakiem nie tworzy zestawu, który realnie „w całości” zachowa wartości odżywcze przez kilka miesięcy w typowych warunkach magazynu restauracyjnego. Z mojego doświadczenia wynika, że w praktyce zawodowej warto odróżniać warzywa długotrwałe (cebulowe, korzeniowe, kapustne głowiaste) od warzyw szybko psujących się, nawet jeśli wszystkie są zdrowe. Dlatego w tym pytaniu właściwa jest para por i cebula – warzywa o potwierdzonej trwałości przechowalniczej przy zachowaniu standardów przechowywania surowców roślinnych w gastronomii, a pozostałe propozycje sugerują warzywa, które wymagają raczej szybkiego zużycia niż wielomiesięcznego składowania.