Skrobia pod wpływem ogrzewania w obecności wody ulega procesowi kleikowania, czyli pęcznienia i stopniowego rozpadu ziaren skrobiowych. W praktyce gastronomicznej widzisz to za każdym razem, gdy gotujesz kaszę, ryż, makaron, przygotowujesz budyń, kisiel albo zagęszczasz sos mąką pszenną czy ziemniaczaną. W odpowiedniej temperaturze (zwykle w okolicach 60–80°C, zależnie od rodzaju skrobi) ziarna skrobi zaczynają chłonąć wodę, pęcznieją, ich struktura krystaliczna się rozluźnia, a część amylozy i amylopektyny przechodzi do fazy ciekłej. W efekcie płyn gęstnieje i tworzy charakterystyczny kleik. W zawodowej kuchni ważne jest, żeby ten moment kontrolować: zbyt krótkie ogrzewanie da słabe zagęszczenie, a zbyt długie i intensywne mieszanie może zniszczyć strukturę kleiku i sos znowu stanie się rzadszy. Dlatego w profesjonalnych recepturach często podaje się konkretne temperatury i czasy obróbki, a także zalecenie, by mąkę najpierw rozprowadzić w chłodnej wodzie lub tłuszczu, a dopiero potem stopniowo podgrzewać. Moim zdaniem znajomość kleikowania to podstawa świadomego zagęszczania potraw: pozwala dobrać właściwy rodzaj skrobi (pszenna, ziemniaczana, kukurydziana) do dania, przewidzieć konsystencję po wystudzeniu i uniknąć grudek. W nowoczesnej gastronomii, zgodnie z dobrymi praktykami technologii żywności, kontrola procesu kleikowania jest kluczowa przy produkcji sosów, zup kremów, farszów, deserów mlecznych i dań dla diet lekkostrawnych, gdzie liczy się zarówno tekstura, jak i strawność produktu.
Przy tym zagadnieniu łatwo się pomylić, bo wszystkie wymienione procesy rzeczywiście dotyczą przemian skrobi lub cukrów podczas obróbki cieplnej, ale zachodzą w innych warunkach i dają zupełnie inne efekty technologiczne. Karmelizacja to rozkład termiczny cukrów prostych i dwucukrów w wysokiej temperaturze, zwykle bez udziału wody lub przy jej minimalnej ilości. W kuchni widzimy to przy przypiekaniu cukru na karmel, przy rumienieniu powierzchni ciast, deserów, sosów z dodatkiem cukru. Skrobia w wodzie w takich warunkach się nie karmelizuje, ona po prostu pęcznieje i tworzy kleik, więc karmelizacja nie pasuje do opisanego zjawiska. Retrogradacja skrobi to z kolei proces odwrotny do kleikowania, zachodzący głównie podczas stygnięcia i przechowywania produktów zawierających skrobię. Uporządkowane ponownie łańcuchy amylozy i amylopektyny powodują twardnienie, czerstwienie pieczywa, zżelowanie budyniu po wystudzeniu czy zbijanie się ryżu w grudki następnego dnia. Wielu uczniów myli retrogradację z kleikowaniem, bo oba procesy dotyczą skrobi, ale jeden zachodzi przy ogrzewaniu w wodzie, a drugi przy chłodzeniu. Dekstrynizacja natomiast polega na rozkładzie skrobi na krótsze łańcuchy – dekstryny – pod wpływem wysokiej temperatury, zwykle przy małej ilości wody lub bez niej. To typowe zjawisko przy opiekaniu pieczywa, zrumienianiu mąki na zasmażkę, pieczeniu ciast. Skrobia zmienia wtedy barwę na lekko żółtawą lub brązową, poprawia się smak i zapach, ale nie tworzy się klasyczny kleik. Typowy błąd myślowy polega na wrzuceniu do jednego worka wszystkich przemian skrobi, bez zwrócenia uwagi na warunki: temperatura, obecność lub brak wody, etap obróbki (ogrzewanie czy stygnięcie). W profesjonalnej gastronomii właśnie takie niuanse decydują o tym, czy sos będzie gładki i aksamitny, czy budyń po schłodzeniu będzie kremowy, czy twardy, oraz czy panierka będzie chrupiąca, a nie gumowa. Dlatego przy pytaniu o skrobię ogrzewaną w wodzie właściwym procesem jest kleikowanie, a pozostałe terminy opisują inne, choć powiązane zjawiska.