Opisany sposób przygotowania kaczych udek bardzo dobrze pasuje do techniki konfitowania. Kluczowe są tu dwa elementy: po pierwsze mięso jest całkowicie zanurzone w tłuszczu (w tym przypadku w oleju rzepakowym, tradycyjnie używa się tłuszczu z kaczki lub gęsi), po drugie – obróbka cieplna odbywa się w stosunkowo niskiej temperaturze, około 70–85 °C, przez kilka godzin. To właśnie powolne, długotrwałe ogrzewanie w tłuszczu prowadzi do rozluźnienia tkanki łącznej, rozpuszczenia kolagenu i uzyskania bardzo delikatnego, soczystego mięsa, które łatwo odchodzi od kości. W praktyce gastronomicznej konfitowanie jest też formą utrwalania żywności – mięso po obróbce przechowuje się zalane tłuszczem, co ogranicza dostęp tlenu i rozwój drobnoustrojów. W restauracjach często przygotowuje się większą partię udek konfitowanych wcześniej, a przed wydaniem dania tylko je się przyrumienia na patelni lub w piecu, żeby uzyskać chrupiącą skórkę. Moim zdaniem to jedna z najlepszych technik do twardszych części ptactwa, właśnie takich jak udka z kaczki czy gęsi. Ważna dobra kontrola temperatury – tłuszcz nie może się mocno smażyć, ma tylko spokojnie „kąpać” mięso. W standardach nowoczesnej kuchni dąży się do stabilnej, stosunkowo niskiej temperatury, bo dzięki temu minimalizuje się wysuszenie mięsa i ryzyko przypalenia, a jednocześnie zapewnia bezpieczeństwo mikrobiologiczne potrawy.
Opis w zadaniu wyraźnie wskazuje na technikę, w której mięso jest całkowicie zanurzone w tłuszczu i bardzo powoli ogrzewane w stosunkowo niskiej temperaturze, około 70–85 °C, przez kilka godzin. To nie jest klasyczne parzenie, duszenie ani blanszowanie, chociaż na pierwszy rzut oka można się tym pojęciom trochę pomylić. Parzenie dotyczy głównie obróbki w gorącej wodzie lub wywarze, zazwyczaj w temperaturze około 90–95 °C, najczęściej pod punktami wrzenia, ale jednak w środowisku wodnym, nie tłuszczowym. W parzeniu mięso nie jest całkowicie otoczone tłuszczem, tylko cieczą wodną, a celem jest delikatne ugotowanie, czasem w osłonce, np. wędliny, kiełbasy, rolady. Duszenie z kolei polega na łączeniu obsmażania z długim gotowaniem w niewielkiej ilości płynu, zazwyczaj woda, bulion, sos. W garnku z potrawą duszoną nie ma sytuacji, że mięso jest całkowicie zanurzone w tłuszczu; co najwyżej używamy trochę tłuszczu do podsmażenia, a potem dodajemy płyn i przykrywamy naczynie. W duszeniu kluczowa jest obecność pary wodnej i sosu, a nie kąpiel tłuszczowa. Blanszowanie to jeszcze co innego – to bardzo krótka obróbka termiczna, polegająca na zanurzeniu surowca na kilkadziesiąt sekund do kilku minut we wrzątku, a potem często na szybkim schłodzeniu w zimnej wodzie. Stosuje się je do warzyw, owoców, czasem mięsa przed dalszą obróbką, ale nigdy przez „kilka godzin” i nie w tłuszczu. Typowym błędem jest utożsamianie każdego długiego gotowania z duszeniem albo każdej kąpieli w gorącym medium z parzeniem. W profesjonalnej kuchni ważne jest precyzyjne rozróżnianie technik: medium ogrzewające (woda, para, tłuszcz), zakres temperatury, czas obróbki i cel technologiczny. W tym zadaniu wszystkie te parametry wskazują jednoznacznie na konfitowanie, czyli powolne gotowanie w tłuszczu, a nie na pozostałe wymienione metody.