Sos Béarnaise to klasyczny francuski sos maślano‑żółtkowy, który właśnie z definicji opiera się na emulsji żółtek, masła klarowanego i aromacie estragonu. Technicznie rzecz biorąc, przygotowuje się go podobnie jak sos holenderski: najpierw redukuje się ocet winny lub białe wino z szalotką, pieprzem i estragonem, potem na tej redukcji ubija się żółtka w kąpieli wodnej, a następnie stopniowo wprowadza się masło klarowane, tworząc stabilną emulsję. Estragon – świeży lub suszony – jest tutaj kluczowym ziołem, nadaje sosowi charakterystyczny, lekko anyżkowy aromat i to właśnie po nim najłatwiej go rozpoznać. W praktyce gastronomicznej sos Béarnaise podaje się głównie do steków wołowych, polędwicy, rostbefu, a także do grillowanych warzyw i ryb. W wielu restauracjach jest traktowany jako wyznacznik umiejętności kucharza, bo wymaga dobrej kontroli temperatury: zbyt wysoka powoduje ścięcie żółtek, zbyt niska – brak emulgowania masła. Moim zdaniem to jeden z tych sosów, które naprawdę warto opanować porządnie, bo potem łatwo modyfikować recepturę, np. dodając szczypiorek, zmieniając rodzaj octu czy stopień redukcji. Zwróć uwagę, że zgodnie z klasyką kuchni francuskiej Béarnaise należy przygotowywać na świeżo, nie przegrzewać i trzymać w temperaturze serwisu około 55–60°C, żeby emulsja pozostała stabilna i bezpieczna mikrobiologicznie. W standardach dobrej praktyki kucharskiej podkreśla się też użycie masła klarowanego, a nie zwykłego, bo usunięcie białek mleka poprawia trwałość emulsji i zapobiega przypalaniu podczas łączenia z żółtkami.
W tym pytaniu kluczowe jest zrozumienie, czym jest emulsja na bazie żółtka i masła klarowanego oraz jaki sos tradycyjnie łączy się z estragonem. Bardzo często mylenie sosów bierze się z tego, że nazwy brzmią obco, a w szkole czy w pracy używa się ich trochę „z rozpędu”, bez analizy składu. Sos beurre blanc jest rzeczywiście sosem maślanym, ale jego technologia jest inna: przygotowuje się go z redukcji białego wina lub octu z dodatkiem szalotki, do której stopniowo montuje się zimne masło, najczęściej niesolone. Nie ma tam żółtek ani estragonu, emulsja jest delikatniejsza i mniej stabilna, a sos używany głównie do ryb i owoców morza. Dlatego łączenie beurre blanc z żółtkiem i estragonem to typowe nadinterpretowanie, że „skoro francuski i maślany, to pewnie to”. Sos musztardowy z kolei może być przygotowywany na bazie śmietanki, wywaru, czasem z dodatkiem masła, ale jego cechą rozpoznawczą jest musztarda, nie estragon, i nie musi to być klasyczna emulsja żółtkowo‑maślana. W praktyce zawodowej występuje wiele wersji sosu musztardowego, lecz w żadnym standardowym opracowaniu nie jest on definiowany jako emulsja żółtek, masła klarowanego i estragonu. Określenie „sos maślany” jest natomiast zbyt ogólne i nie wskazuje na konkretną technikę emulgowania z żółtkiem ani na użycie estragonu. W gastronomii mówi się tak potocznie o wielu sosach na bazie masła, zarówno klarowanego, jak i zwykłego, ale bez precyzyjnego składu. Typowy błąd myślowy polega tu na wybieraniu odpowiedzi po nazwie, która brzmi znajomo lub opisowo, zamiast odnieść się do technologii: czy są żółtka, czy jest masło klarowane, jakie zioło dominuje. Jeśli w opisie pojawia się emulsja żółtek i masła klarowanego plus estragon, to w klasyce kuchni francuskiej prowadzi to jednoznacznie do sosu Béarnaise, a nie do innych sosów maślanych czy musztardowych. Warto zapamiętać te powiązania, bo potem ułatwiają nie tylko testy, ale też praktyczną pracę na sekcji sosów.