W jajach po florentyńsku kluczowym, wręcz obowiązkowym składnikiem – oprócz samych jaj – jest szpinak. Klasyczna wersja tej potrawy, wywodząca się z kuchni francuskiej inspirowanej włoskimi smakami, polega na podaniu jajek w koszulkach lub jajek zapiekanych właśnie na podsmażonym lub uduszonym szpinaku, często z dodatkiem sosu beszamelowego albo sosu holenderskiego. To połączenie delikatnego białka jaja i żółtka z lekko ziemistym, zielonym smakiem szpinaku tworzy charakterystyczny profil smakowy, którego nie da się uzyskać zamieniając szpinak na inny produkt. W praktyce gastronomicznej szpinak najpierw się starannie myje, odsącza i krótko dusi na maśle lub oliwie, czasem z czosnkiem lub szalotką, doprawia solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dopiero na tak przygotowanej „podkładce” układa się jajka w koszulce lub zalewa masą jajeczną do zapiekania. Ważne jest też odpowiednie odparowanie nadmiaru wody ze szpinaku, żeby potrawa nie była rozwodniona – to jedna z podstawowych dobrych praktyk. W profesjonalnej kuchni używa się najczęściej szpinaku świeżego baby lub dobrej jakości szpinaku mrożonego liściastego, a nie rozdrobnionej papki, bo lepiej trzyma strukturę na talerzu. Moim zdaniem, jeśli na stanowisku śniadaniowym widzisz jajka, szpinak i sos, to prawie na pewno planowane są jajka po florencku – bez szpinaku byłoby to po prostu inne danie jajeczne, a nie wersja „florentyńska”.
W kuchni zawodowej bardzo łatwo pomylić różne klasyczne potrawy jajeczne, bo często używają podobnych składników, a różnice wynikają z jednej czy dwóch kluczowych rzeczy. W jajach po florentyńsku tym elementem rozpoznawczym jest szpinak, a nie boczek, pieczarki czy sam ser. Wiele osób automatycznie kojarzy jajka w wykwintnym wydaniu z boczkiem, bo myślą o jajkach po benedyktyńsku, gdzie rzeczywiście używa się bekonu lub szynki oraz sosu holenderskiego. To jest typowy błąd: wrzucanie wszystkich „eleganckich” śniadań jajecznych do jednego worka. Boczek daje smak wędzonki i tłuszcz, ale nie nadaje potrawie charakteru „florentyńskiego”, który tradycyjnie odnosi się do dodatku szpinaku. Podobnie jest z pieczarkami – są bardzo popularne w śniadaniach hotelowych, w omletach czy jajecznicach, ale klasyczne jajka po florencku się na nich nie opierają. Grzyby mogą być dodatkiem urozmaicającym, jednak nie stanowią elementu definicyjnego potrawy. W niektórych lokalach można spotkać wariacje, gdzie kucharz dorzuca pieczarki do szpinaku, ale dalej podstawą pozostaje właśnie szpinak. Parmezan natomiast bywa mylący, bo nazwa „florentyńskie” kojarzy się z kuchnią włoską, a ser typu parmezan jest dla wielu symbolem włoskiej gastronomii. Z technicznego punktu widzenia parmezan może się pojawić w potrawie, np. w sosie beszamelowym czy jako posypka, lecz jest to dodatek smakowy, a nie składnik niezbędny. W standardach klasycznych receptur ważne jest, co jest obowiązkowe, a co opcjonalne. W jajach po florentyńsku obowiązkowe są jaja i szpinak, reszta – sos, ser, ewentualne przyprawy – podlega modyfikacjom kucharza. Dlatego przy analizie takich pytań warto patrzeć nie na to, co „też by pasowało”, tylko na to, co definiuje daną potrawę zgodnie z tradycją i dobrą praktyką gastronomiczną.