W tym zadaniu chodzi o prawidłowe wykorzystanie mrożonek w technice smażenia. Warzywa mrożone typu „warzywa na patelnię” są technologicznie przygotowane do bezpośredniego użycia – zostały wcześniej umyte, oczyszczone, często wstępnie blanszowane, a potem szybko zamrożone metodą szokową. Zgodnie z dobrą praktyką gastronomiczną takich warzyw nie rozmraża się przed obróbką cieplną, tylko wrzuca bezpośrednio na dobrze rozgrzany tłuszcz. Gorący tłuszcz powoduje szybkie ścięcie powierzchni produktu, ogranicza wyciek soku komórkowego i wody, dzięki czemu warzywa nie stają się rozmiękłe i „ciapowate”, tylko pozostają jędrne i mają lepszą strukturę. Przy odpowiednio wysokiej temperaturze tłuszczu (typowo 160–180°C przy smażeniu płytkim) odparowanie nadmiaru wody następuje szybko, a warzywa jednocześnie się podsmażają, zamiast się dusić we własnej parze. To jest standardowa procedura zalecana przez producentów mrożonek oraz zgodna z zasadami technologii gastronomicznej: produkt mrożony do smażenia – bez rozmrażania, na gorący tłuszcz. W praktyce kuchennej widać to dobrze przy gotowych mieszankach na patelnię: jeśli trafiają na mocno rozgrzaną patelnię z tłuszczem, zachowują kolor, kształt i lekko chrupką konsystencję typu al dente. Przy okazji skraca się też czas obróbki cieplnej i ogranicza straty witamin oraz składników mineralnych, bo warzywa nie leżą długo w strefie temperatury sprzyjającej ich rozkładowi. Tak więc sposób „z zamrażarki prosto na gorący tłuszcz” to po prostu poprawna technika kulinarna dla tego typu asortymentu.
W tym pytaniu łatwo dać się zwieść codziennym przyzwyczajeniom z kuchni domowej, gdzie wiele osób automatycznie myśli: najpierw rozmrozić, potem smażyć albo gotować. W przypadku gotowych mieszanek „warzywa na patelnię” takie podejście jest jednak nieprawidłowe z punktu widzenia technologii gastronomicznej. Te produkty są już wcześniej umyte i przygotowane przez producenta, więc ponowne mycie przed smażeniem nie tylko nie ma sensu, ale wręcz szkodzi – wprowadza dodatkową ilość wody, która na patelni zamienia się w parę i powoduje duszenie zamiast smażenia. Efekt jest taki, że warzywa zaczynają się rozpadać, tracą barwę i robi się z nich mało apetyczna papka. Podobny problem pojawia się przy całkowitym lub częściowym rozmrażaniu przed obróbką. W czasie rozmrażania z tkanek warzyw wycieka sok komórkowy, wraz z nim witaminy i składniki mineralne, a struktura surowca ulega rozluźnieniu. Później, kiedy takie rozmrożone warzywa trafią na patelnię, oddają jeszcze więcej wody, co znowu prowadzi bardziej do duszenia niż do właściwego smażenia. Częściowe rozmrożenie też nie rozwiązuje problemu: nadal tracimy jakość tekstury, a na patelni powstaje duża ilość wilgoci. Dodanie ich na zimny tłuszcz dodatkowo wydłuża czas przebywania w niekorzystnym zakresie temperatur, co pogarsza konsystencję i smak oraz zwiększa straty termiczne składników odżywczych. Częsty błąd myślowy polega na przenoszeniu zasad z pracy z mięsem czy rybą (gdzie czasem zaleca się rozmrażanie) na mrożonki warzywne gotowe do smażenia. W technologii produkcji tych mieszanek założenie jest inne: mają iść bezpośrednio z mrożenia na mocno rozgrzaną patelnię z tłuszczem, żeby obróbka była krótka, dynamiczna i dawała efekt zbliżony do stir-fry, a nie do długiego duszenia w sosie własnym. Dlatego wszystkie warianty, w których mrozimy, rozmrażamy lub dodatkowo moczymy te warzywa, są niezgodne z dobrą praktyką kulinarną.