W tym etapie schematu chodzi o klasyczne wyluzowanie tuszki drobiowej pod galantynę, czyli właśnie o oddzielenie skóry wraz z mięśniami od kości. Po wcześniejszym nacięciu skóry i mięśni wzdłuż kości udowej nie wykonuje się już drobnych, punktowych cięć, tylko systematycznie prowadzi nóż po powierzchni kości, zdejmując z niej cały „płaszcz” mięśniowo–skórny. Efektem ma być jeden, możliwie nieprzerwany płat mięsa ze skórą, bez kości, chrząstek i większych ścięgien. W praktyce gastronomicznej jest to kluczowy warunek, żeby galantyna miała równą, zwartą strukturę, dobrze się formowała i ładnie prezentowała po pokrojeniu w plastry. W dobrych standardach pracy nie wolno nadmiernie dziurawić skóry, bo podczas parzenia lub pieczenia nadzienie mogłoby wypływać, a cała rolada straciłaby kształt. Moim zdaniem to jest ten moment, gdzie najbardziej widać precyzję rąk kucharza: prawidłowe oddzielenie skóry i mięśni od kości wymaga ostrego noża, spokojnych, krótkich pociągnięć ostrza i ciągłej kontroli, żeby nie zostawiać mięsa na szkielecie. Ta sama technika przydaje się nie tylko przy galantynie, ale też przy przygotowaniu drobiu do ballotyny, terriny czy wyrobów bankietowych, gdzie z jednego płata mięsa tworzy się równy prostokąt do nadziewania i rolowania. W profesjonalnej kuchni to jeden z podstawowych elementów tzw. rozbioru i wyluzowania drobiu, zgodnie z zasadą maksymalnego wykorzystania surowca i ograniczenia odpadów technologicznych.
Cały schemat pokazuje typową kolejność czynności przy wykonywaniu galantyny z drobiu: najpierw mycie mięsa i wstępne oczyszczenie, potem obcięcie skrzydeł, dalej przecięcie skóry od nasady szyi do końca mostka, następnie nacięcie skóry i mięśni wzdłuż kości udowej, a dopiero potem właściwe wyluzowanie, czyli oddzielenie skóry z mięśniami od kości. Łatwo tu pomylić poszczególne etapy, bo wszystkie dotyczą obróbki tuszki, ale ich funkcja technologiczna jest inna. Odcięcie udek to raczej element porcjowania drobiu na części, a nie przygotowania do galantyny – w galantynie zależy nam na zachowaniu ciągłości płata, dlatego nóg się nie odcina, tylko je się wyluzowuje, pozostawiając mięśnie połączone ze skórą. Rozbicie fileta też nie pasuje do tego miejsca w schemacie: rozklepywanie mięsa stosuje się przy roladach, zrazach czy devolayach, a tutaj chcemy uzyskać równą powierzchnię przez umiejętne zdjęcie mięsa z kości, nie przez mechaniczne rozbijanie. Oddzielenie fileta ze skórą od korpusu to kolejny typowy etap porcjowania, kiedy przygotowuje się np. pojedyncze piersi z kością lub bez, natomiast przy galantynie nie rozdziela się elementów, tylko pracuje się na całej tuszce, żeby uzyskać jeden duży płat mięsa. Typowym błędem jest myślenie o galantynie jak o „zwykłym kurczaku na porcje”, a to w rzeczywistości zaawansowana technika wyluzowania. W dobrych praktykach kucharskich przyjmuje się, że najpierw wykonuje się nacięcia prowadzące wzdłuż kości, a dopiero potem konsekwentnie oddziela się od nich mięśnie i skórę – dlatego tylko czynność oddzielenia skóry wraz z mięśniami od kości logicznie pasuje w miejsce oznaczone znakiem zapytania.