Proces opisany w pytaniu to typowe kiełkowanie nasion, czyli ożywienie zarodka roślinnego w niekorzystnych warunkach magazynowania. W zbyt wilgotnym i ciepłym magazynie nasiona, ziarno zbóż, strączkowe czy przyprawy suche zaczynają pobierać wodę, uruchamia się metabolizm, aktywują się enzymy i zarodek startuje z kiełkowaniem. Z punktu widzenia gastronomii i technologii żywności to jest zjawisko bardzo niepożądane, bo w czasie kiełkowania surowiec zużywa swoje własne substancje zapasowe – skrobię, białko, tłuszcz – na potrzeby wzrostu młodej rośliny. To właśnie powoduje realne obniżenie wartości odżywczej i użytkowej surowca, a dodatkowo psuje wygląd i trwałość. W praktyce magazynowej mówi się wtedy, że ziarno „pracuje”, grzeje się, a to jeszcze sprzyja rozwojowi mikroflory, pleśni i dalszym stratom. Z mojego doświadczenia w gastronomii i przetwórstwie przyjmuje się jako dobrą praktykę utrzymywanie niskiej wilgotności względnej powietrza i odpowiednio niskiej temperatury w magazynach suchych produktów roślinnych, tak aby właśnie nie dopuścić do rozpoczęcia kiełkowania. W restauracyjnych magazynkach, spiżarniach czy magazynach hurtowni ważne jest też wietrzenie, kontrola wilgotności, stosowanie regałów odstających od ściany, żeby zboża, kasze, mąki, suche nasiona roślin strączkowych zachowały pełną wartość odżywczą i bezpieczeństwo zdrowotne. Dobrze jest kojarzyć, że kiełkowanie w kontrolowanych warunkach (np. kiełki do sałatek) jest czymś innym niż niekontrolowane kiełkowanie w magazynie – tam jest to już wada surowca, a nie zaleta.
Opisany w pytaniu proces dotyczy sytuacji, gdy suche surowce roślinne, takie jak ziarno zbóż, nasiona roślin strączkowych czy przyprawy, są przechowywane w zbyt wilgotnych i ciepłych magazynach. W takich warunkach zarodek w nasieniu się „budzi” i rozpoczyna kiełkowanie. Łatwo tu pomylić kilka pojęć. Dojrzewanie kojarzy się wielu osobom z naturalnymi zmianami w produktach roślinnych, np. z dojrzewaniem owoców, kiedy poprawia się smak, barwa i aromat. Jednak dojrzewanie to proces zachodzący jeszcze w roślinie lub tuż po zbiorze, a nie w suchych nasionach w magazynie. W magazynowaniu zbóż czy suchych nasion nie dążymy do dojrzewania, tylko do stabilności, braku zmian. Oddychanie jest z kolei procesem metabolicznym, który faktycznie zachodzi i w nasionach, i w warzywach czy owocach. Nasiona nawet w stanie spoczynku minimalnie oddychają, a po rozpoczęciu kiełkowania oddychanie się nasila. Ale samo oddychanie to tylko element przemian biochemicznych, a nie nazwa zjawiska „ożywienia zarodka”. Mówiąc precyzyjnie, oddychanie to wykorzystanie tlenu do spalania związków organicznych, a w pytaniu chodzi o cały proces rozwoju zarodka w młodą roślinę. Autoliza natomiast to samoistny rozkład tkanek pod wpływem własnych enzymów, częściej omawiany przy psuciu mięsa, ryb, czasem warzyw po zbiorze, kiedy struktury komórkowe się rozpadają. W autolizie mówimy o degradacji, rozkładzie, a nie o wzroście i rozwoju. Typowym błędem myślowym jest wrzucanie do jednego worka wszystkich procesów enzymatycznych i biologicznych, które zachodzą w żywności podczas przechowywania. Warto jednak rozróżniać: w zbyt wilgotnym i ciepłym magazynie nasiona nie „dojrzewają” ani się nie „autolizują”, tylko zaczynają kiełkować, zużywając własne zapasy, co zgodnie z dobrą praktyką magazynową uznaje się za poważną wadę surowca i wyraźne obniżenie jego wartości odżywczej i technologicznej.