Prawidłowo wskazana została witamina C. To właśnie ten składnik jest najbardziej wrażliwy na działanie temperatury, tlenu i czasu przechowywania. Ugotowane ziemniaki w termosie przez kilka godzin pozostają w podwyższonej temperaturze, często też w wilgotnym środowisku i przy ograniczonej wymianie powietrza. W takich warunkach zachodzi stopniowy rozkład kwasu askorbinowego, czyli witaminy C. Z mojego doświadczenia w gastronomii wynika, że im dłużej przechowujemy ugotowane warzywa w cieple, tym mniej w nich tej witaminy, nawet jeśli nie widać żadnej zmiany gołym okiem. W dobrych praktykach żywienia i zgodnie z zasadami dietetyki zaleca się, aby potrawy bogate w witaminę C podawać możliwie szybko po obróbce cieplnej, właśnie po to, by ograniczyć straty. W kuchni zbiorowego żywienia, np. w stołówkach czy cateringu dietetycznym, dąży się do skrócenia czasu przechowywania gorących ziemniaków i warzyw, a jeśli już trzeba je przetrzymać, stosuje się jak najkrótsze utrzymywanie w bemarach czy termosach. Praktycznym wnioskiem jest to, że ziemniaki długo trzymane w termosie będą miały wciąż podobną zawartość skrobi czy potasu, ale mniejszą wartość witaminową, szczególnie właśnie pod względem witaminy C. Dlatego przy planowaniu jadłospisu dla osób, które potrzebują większej ilości tej witaminy (np. dzieci, osoby z obniżoną odpornością), lepiej ograniczać długie przechowywanie w wysokiej temperaturze i serwować ziemniaki oraz inne warzywa możliwie świeżo po ugotowaniu.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi dotyczą składników odżywczych obecnych w ziemniakach, ale kluczowe jest zrozumienie, co się z nimi dzieje podczas długiego przechowywania w cieple. Potas jest pierwiastkiem mineralnym, bardzo dobrze rozpuszczalnym w wodzie, dlatego jego straty są największe przy gotowaniu w dużej ilości wody i jej wylaniu. Natomiast po ugotowaniu, kiedy ziemniaki są już odcedzone i trzymane w termosie, zawartość potasu praktycznie się nie zmienia – nie ma mechanizmu, który by go w istotny sposób dalej rozkładał. Błonnik z kolei jest frakcją strukturalną roślin, dość stabilną termicznie. Podczas obróbki cieplnej może dojść do pewnego zmiękczenia tkanek, zmiany właściwości technologicznych (inna tekstura, lepsza strawność), ale sam błonnik nie „znika” tylko dlatego, że ziemniaki stoją kilka godzin w termosie. Witamina A w ziemniakach występuje w minimalnych ilościach, głównie w formie prowitaminy A w kolorowych odmianach, i jest zdecydowanie bardziej odporna na temperaturę niż witamina C. Typowym błędem jest myślenie, że każde przechowywanie w cieple automatycznie niszczy wszystkie witaminy i minerały po równo. Tak nie jest – składniki mineralne są dość stabilne, błonnik także, a największe straty dotyczą witamin rozpuszczalnych w wodzie i szczególnie wrażliwych na temperaturę oraz tlen, czyli właśnie witaminy C. Dlatego z punktu widzenia dobrych praktyk gastronomicznych i dietetycznych uważa się, że długie przetrzymywanie ugotowanych ziemniaków w termosie obniża ich wartość witaminową, a nie mineralną czy błonnikową. W praktyce oznacza to, że jeśli zależy nam na zachowaniu jak najwyższej wartości odżywczej, trzeba ograniczać czas między ugotowaniem a podaniem, zamiast liczyć, że termos „zatrzyma” wszystkie składniki na stałym poziomie.