Sztufadę należy sporządzić
Sztufada to klasyczne danie z wołowiny, najczęściej z udźca wołowego albo zrazowej górnej, które poddaje się długiemu duszeniu. W kuchni zawodowej traktuje się ją jako typowy przykład potrawy z mięsa czerwonego wymagającego powolnej obróbki cieplnej w środowisku wilgotnym. Właśnie struktura anatomiczna wołowiny – wyraźne włókna mięśniowe, obecność tkanki łącznej, kolagenu – sprawia, że podczas długiego duszenia mięso mięknie, staje się soczyste i aromatyczne. Do sztufady mięso się odpowiednio nacina i naszpikowuje słoniną, warzywami, czasem boczkiem, doprawia się klasyczną mieszanką przypraw (liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, majeranek) i dusi w sosie własnym z dodatkiem wywaru lub wina. W praktyce gastronomicznej ważne jest, żeby dobrać kawałek wołowiny o średnio twardej strukturze – zbyt delikatna cielęcina nie utrzyma tak głębokiego smaku, a jagnięcina czy wieprzowina dadzą zupełnie inny profil sensoryczny. W wielu starych polskich recepturach sztufada jest wymieniana obok zrazów i pieczeni właśnie jako typowe danie z wołowiny duszonej. Moim zdaniem warto zapamiętać, że jeżeli w nazwie potrawy pojawia się sztufada, to w karcie dań od razu powinna zapalać się lampka: dobieramy wołowinę, stosujemy technikę duszenia, planujemy dłuższy czas przygotowania i serwujemy jako danie główne z klasycznymi dodatkami skrobiowymi i warzywnymi.
Sztufada jest tradycyjnie przygotowywana z wołowiny i to nie jest przypadek, tylko efekt wieloletniej praktyki kucharskiej. Wiele osób zakłada, że skoro jest to mięso duszone, to można je bez większej różnicy zrobić z cielęciny, jagnięciny czy wieprzowiny. To takie typowe myślenie: „mięso to mięso, jak się poddusi, będzie podobne”. W gastronomii zawodowej takie podejście zwykle kończy się potrawą o zupełnie innym charakterze niż zakłada klasyczna receptura. Cielęcina ma delikatną strukturę, jasne mięso i łagodny smak, znacznie lepiej sprawdza się w potrawach krócej duszonych lub pieczonych, gdzie chcemy wydobyć subtelność surowca, a nie ciężki, głęboki sos. Jagnięcina z kolei ma bardzo specyficzny aromat i tłuszcz o innym profilu smakowym, co powoduje, że zamiast typowej sztufady wołowej otrzymalibyśmy danie o zupełnie innym charakterze, bliższe kuchni śródziemnomorskiej albo regionalnym gulaszom jagnięcym. Wieprzowina, mimo że popularna i chętnie duszona, ma inną teksturę włókien, szybciej mięknie, ale nie daje tej samej, charakterystycznej dla wołowiny głębi smaku i koloru sosu. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często mieszają nazwy technik duszenia i nazw tradycyjnych potraw, traktując je zamiennie. Tymczasem dobre praktyki branżowe i klasyczne polskie i europejskie książki kucharskie jasno wskazują: sztufada = danie z wołowiny, konkretnego typu, duszone długo, z odpowiednio dobranym surowcem. Zmiana gatunku mięsa to już modyfikacja przepisu, a nie klasyczna sztufada w rozumieniu kuchni zawodowej.