Prawidłowe jest przechowywanie zdezynfekowanych jaj w lodówce w czystej misce, bo po dezynfekcji traktujemy skorupę jak powierzchnię zredukowaną z naturalnej mikroflory i musimy ją szczególnie chronić przed ponownym skażeniem. Z punktu widzenia GHP i HACCP jaja po myciu i dezynfekcji nie powinny wracać do zabrudzonych opakowań transportowych, czyli klasycznych wytłaczanek, które często są porowate, trudne do dokładnego umycia i stanowią potencjalne źródło krzyżowego zanieczyszczenia. Czysta miska, najlepiej z materiału gładkiego, nienasiąkliwego (stal nierdzewna, dobrej jakości tworzywo, szkło), umożliwia łatwe mycie i dezynfekcję, a także ogranicza kontakt jaj z resztkami brudu, kurzem czy bakteriami. Lodówka zapewnia odpowiednią, stabilną temperaturę chłodniczą, która spowalnia rozwój ewentualnej pozostałej mikroflory chorobotwórczej, np. Salmonella spp., i wydłuża bezpieczny czas przechowywania surowca. W praktyce gastronomicznej oznacza to, że jaja po dezynfekcji należy od razu odłożyć do wyznaczonego pojemnika, opisać datą i zużyć możliwie szybko, szczególnie jeśli mają być użyte do dań z nie w pełni ściętym jajkiem, deserów, sosów emulsyjnych czy majonezu. Moim zdaniem dobrze jest mieć w chłodni osobne miejsce na jaja surowe, a osobne na te już zdezynfekowane, żeby zachować przejrzystość i porządek na stanowisku pracy. To potem bardzo ułatwia utrzymanie zgodności z procedurami sanepidu i wewnętrznymi instrukcjami sanitarnymi zakładu.
W tym zadaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro jaja zwykle kupujemy i przechowujemy w wytłaczankach, to po dezynfekcji też można tak robić. Problem w gastronomii polega na tym, że opakowania transportowe, czyli tekturki, wytłaczanki czy pudełka, traktuje się jako materiał potencjalnie brudny, zewnętrzny. Mają kontakt z magazynem, sklepem, transportem, kurzem, a często także z innymi partiami jaj. Powierzchnia takich opakowań jest porowata, chłonna i praktycznie niemożliwa do skutecznej dezynfekcji. Wkładanie zdezynfekowanych jaj z powrotem do wytłaczanek oznacza więc ryzyko wtórnego skażenia, co stoi w sprzeczności z zasadami GHP i systemu HACCP. Drugim typowym błędem jest przekonanie, że skoro jaja mają skorupę, to spokojnie mogą stać w temperaturze pokojowej na regale w kuchni, byle w czystej misce lub w wytłaczance. W realnych warunkach kuchni zawodowej temperatura w pomieszczeniu bywa podwyższona, wilgotność zmienna, a w powietrzu krąży dużo aerozoli kuchennych, pary, tłuszczu i kurzu. Takie środowisko sprzyja namnażaniu bakterii na powierzchni skorupy, a przy każdej manipulacji jajem część mikroorganizmów może przedostać się do wnętrza. Po dezynfekcji jajo traci część naturalnych barier mikrobiologicznych związanych z otoczką na skorupie, dlatego przechowywanie poza chłodnią jest szczególnie ryzykowne. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniów często myli fakt, iż w domowych warunkach jaja bywają trzymane w szafce czy na blacie. W gastronomii obowiązują jednak ostrzejsze standardy, bo pracujemy z większą skalą produkcji, inną odpowiedzialnością prawną i wyższym ryzykiem ognisk zatruć pokarmowych. Dobra praktyka mówi jasno: po dezynfekcji jaja odkładamy do czystego, łatwego do umycia pojemnika i przechowujemy w kontrolowanej temperaturze w lodówce, z dala od surowego mięsa i innych potencjalnych źródeł zakażenia. Każde odejście od tego schematu zwiększa ryzyko krzyżowego zanieczyszczenia i problemów przy kontroli sanitarnej.