Prawidłowo wskazana odpowiedź „słodki” wynika z tego, jak skrobia w ziemniakach zachowuje się w zbyt niskiej temperaturze. Przy przechowywaniu bulw poniżej ok. 2°C zachodzi tzw. słodzenie chłodnicze: część skrobi rozkłada się do cukrów prostych, głównie glukozy i fruktozy. Te cukry nie znikają podczas gotowania, więc po obróbce cieplnej ziemniaki mają wyczuwalnie słodkawy smak, czasem wręcz nienaturalny jak na typowe gotowane ziemniaki obiadowe. Z punktu widzenia praktyki gastronomicznej jest to ważne, bo zmiana profilu smakowego wpływa na jakość potraw – takie ziemniaki gorzej nadają się np. na puree do dań wytrawnych, farsze czy klasyczny dodatek do mięsa, bo smak przestaje być neutralny. Moim zdaniem w profesjonalnej kuchni warto pilnować temperatury przechowywania ziemniaków: standardowo zaleca się ok. 4–8°C, w suchym, przewiewnym miejscu, bez dostępu światła (żeby dodatkowo nie tworzyła się solanina i zielone przebarwienia). Co ciekawe, te „osłodzone” ziemniaki przy smażeniu (np. na frytki) mocniej się rumienią przez intensywniejszą reakcję Maillarda między cukrami a białkami – może to prowadzić do nadmiernego przypieczenia i wyższego poziomu akrylamidu, co z punktu widzenia dobrych praktyk żywieniowych i zaleceń dietetycznych jest niepożądane. W gastronomii uczymy się więc nie tylko jak ugotować ziemniaka, ale też jak go wcześniej właściwie przechowywać, żeby smak, barwa i wartość technologiczna były zgodne ze standardem zakładu i oczekiwaniami gości.
Smak gotowanych ziemniaków po przechowywaniu w zbyt niskiej temperaturze jest dobrym przykładem, jak warunki magazynowania bezpośrednio wpływają na właściwości surowca. Ziemniaki to przede wszystkim źródło skrobi, a nie soli ani naturalnych kwasów organicznych w takich ilościach, żeby po prostu zaczęły smakować słono czy kwaśno. Dlatego skojarzenie z posmakiem słonym zwykle wynika z myślenia: „ziemniaki jemy z solą, więc może o to chodzi”. W praktyce smak słony zależy głównie od dodatku chlorku sodu podczas gotowania, a nie od temperatury przechowywania bulw. Podobnie jest z goryczą – gorzki smak ziemniaków wiąże się raczej z obecnością solaniny, która powstaje przy naświetleniu i zazielenieniu bulw, a nie przy samym wychłodzeniu poniżej 2°C. Gorzkość pojawia się więc głównie, gdy ziemniaki leżą w świetle, są zielone lub uszkodzone, i wtedy zgodnie z dobrą praktyką gastronomiczną nie powinny być w ogóle używane do przygotowania potraw. Smak kwaśny z kolei to efekt obecności kwasów, fermentacji lub zepsucia, co świadczy o nieprawidłowym, zbyt długim lub wilgotnym przechowywaniu, a nie o samym obniżeniu temperatury do poziomu chłodniczego. Kluczowe zjawisko w omawianym pytaniu to tzw. słodzenie chłodnicze, czyli enzymatyczny rozkład skrobi na cukry proste. To właśnie one odpowiadają za słodkawy posmak po ugotowaniu. Typowym błędem myślowym jest patrzenie na smak ziemniaków tylko przez pryzmat tego, jak je zazwyczaj doprawiamy w kuchni (sól, pieprz, masło), zamiast zastanowić się, co dzieje się z ich składem chemicznym w różnych warunkach magazynowania. W profesjonalnej gastronomii zwraca się dużą uwagę na optymalną temperaturę i warunki przechowywania surowców skrobiowych, tak aby zachować ich neutralny smak, odpowiednią konsystencję i bezpieczeństwo zdrowotne, zgodnie z zasadami dobrej praktyki higienicznej i technologicznej.