Polecenie mount w systemach Linux służy do podłączania (montowania) systemu plików urządzenia do wybranego katalogu w drzewie katalogów. Składnia, którą widzisz: mount /dev/sda2 /mnt/flash oznacza dokładnie: zamontuj system plików znajdujący się na partycji /dev/sda2 w katalogu /mnt/flash. /dev/sda2 to druga partycja na dysku SATA (sda), a /mnt/flash to zwykły katalog, który staje się tzw. punktem montowania. Od tej chwili wszystkie pliki zapisane na /dev/sda2 będą widoczne pod ścieżką /mnt/flash. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w Linuxie nie „podłączamy katalogu do dysku”, tylko „system plików z urządzenia do katalogu”. To jest dość charakterystyczne dla uniksowego podejścia: całe drzewo plików jest jednym spójnym systemem, a różne urządzenia są w niego wpinane w wybrane miejsca. W praktyce używa się tego np. do podpinania dodatkowego dysku z danymi pod /data, podłączania pendrive’a pod /media/usb albo montowania partycji z danymi użytkowników pod /home. Dobrą praktyką jest montowanie urządzeń w katalogach typu /mnt, /media lub specjalnie przygotowanych katalogach, a nie byle gdzie. Warto też pamiętać o sprawdzaniu, czy katalog montowania jest pusty, bo po zamontowaniu zawartość wcześniejszego katalogu „znika” spod tej ścieżki (nie jest kasowana, tylko przykryta systemem plików z urządzenia). W środowiskach produkcyjnych zwykle dodaje się odpowiedni wpis do /etc/fstab, żeby taki dysk SATA montował się automatycznie przy starcie systemu z poprawnymi opcjami (np. typ systemu plików, prawa dostępu, tryb tylko do odczytu itp.).
Polecenie mount w Linuxie często myli osoby, które podchodzą do niego z logiką znaną z systemu Windows, gdzie „podłączamy literę dysku do urządzenia”. W systemach uniksowych działa to odwrotnie: montujemy system plików z urządzenia blokowego (np. /dev/sda2) w konkretnym katalogu, który nazywamy punktem montowania. W przedstawionym przykładzie /dev/sda2 to druga partycja na dysku SATA, a /mnt/flash to katalog w istniejącym drzewie katalogów. Nie ma tu żadnego „odłączania” – polecenie mount zawsze podłącza, a do odłączania służy umount. Mylenie tych dwóch operacji to dość typowy błąd. Kolejne nieporozumienie to odwrócenie kierunku: urządzenie jest zawsze po lewej stronie, a katalog-miejsce, gdzie ma się pojawić jego zawartość, po prawej stronie. Nie podłączamy katalogu do dysku, tylko dysk (a dokładniej: system plików na tym dysku) do katalogu. Dlatego stwierdzenie, że pamięć flash jest podłączana do /dev/sda2, nie ma sensu technicznego – /dev/sda2 to już konkretne urządzenie blokowe, a nie katalog ani punkt montowania. Podobnie mówienie o odłączaniu pamięci flash od /dev/sda2 sugeruje, że /dev/sda2 jest jakimś katalogiem lub miejscem w systemie plików, a to w rzeczywistości specjalny plik urządzenia w /dev. Z mojego doświadczenia wynika, że pomaga myślenie o tym tak: mount bierze urządzenie (partycję, obraz ISO, itp.) i „wpina” jego system plików w drzewo katalogów w wybranym miejscu. Dopiero potem użytkownik wchodzi do tego katalogu i widzi zawartość urządzenia. W kontekście dobrych praktyk administracyjnych, warto zapamiętać, że do sprawdzania aktualnie zamontowanych systemów plików używa się poleceń mount bez parametrów albo lsblk, a do bezpiecznego odpinania – umount z nazwą katalogu lub urządzenia. Takie zrozumienie mechanizmu pozwala uniknąć nieporozumień i błędnych skojarzeń, jak te zawarte w niepoprawnych odpowiedziach.