Uziom otokowy w instalacji piorunochronnej to naprawdę ważny element, który zapewnia ochronę budynków przed wyładowaniami. Widzisz, na rysunku dokładnie widać czerwoną linię, która pokazuje uziom wokół budynku, co jest zupełnie normalne w takiej ochronie. Tworzy się go z przewodów zakopanych wokół, które mają za zadanie odprowadzać energię elektryczną w razie uderzenia pioruna. Dzięki temu szansa na uszkodzenie budynku lub sprzętu elektronicznego jest znacznie mniejsza. Jak wiadomo, normy mówią, że uziomy otokowe są najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza w wysokich obiektach, bo lepiej rozkładają prąd piorunowy. Korzystanie z tego typu uziomu nie tylko jest zgodne z inżynieryjnymi standardami, ale także chroni życie i mienie, co jest przecież najważniejsze.
W tej sprawie z uziomami w instalacji piorunochronnej nie można pomylić się z fundamentowym, pionowym czy promieniowym. Uziom fundamentowy, jak wiemy, wiąże się z fundamentami budynku i ma na celu głównie ochronę elektryki w środku. Ale nie wszystko w tym temacie jest takie proste, bo nie chroni on przed piorunami tak, jak powinien. Uziom pionowy, który wprowadza elektrody w głąb ziemi, może być stosowany, gdy grunt nie przewodzi za dobrze, ale jego skuteczność w odprowadzaniu prądów piorunowych jest znacznie gorsza niż w przypadku uziomu otokowego. A z kolei promieniowy system, który rozchodzi się w promieniach od jednego punktu, rzadko się używa do ochrony przed piorunami, bo nie jest stabilny i niezawodny. Mieszanie tych różnych rozwiązań może prowadzić do błędnych wniosków na temat tego, jak skutecznie chronić budynek przed burzami. Każdy z tych uziomów ma swoje zastosowanie, ale nie zastąpią one sprawdzonego uziomu otokowego, co może skończyć się nieprzyjemnie w razie burzy.