Odpowiedź A jest w porządku, bo impedancja falowa w długiej linii bezstratnej to faktycznie wzór Z = sqrt(L/C). Tu L to indukcyjność na długość, a C to pojemność na jednostkę długości. W przypadku linii bezstratnej pomijamy rezystancję R i konduktancję G, co upraszcza wszystko i pozwala lepiej ogarnąć, jak to działa w praktyce. Z moich doświadczeń wynika, że zrozumienie tej impedancji jest kluczowe, zwłaszcza przy projektowaniu systemów transmisji, jak np. anteny. Jak dobrze dobierzesz impedancję do tego, co masz na wejściu i wyjściu, to zmniejsza straty energii oraz zjawiska odbicia fal, co jest mega ważne w komunikacji. W telecomach mamy różne standardy, jak ITU-T G.703, które mówią o wymogach dotyczących impedancji, więc to pokazuje, jak istotne jest ogarnianie tej analizy, żeby sygnał był dobrej jakości. Wiedza na ten temat to podstawa dla inżynierów, którzy zajmują się systemami RF czy projektowaniem linii transmisyjnych.
Odpowiedzi B, C i D to nie to, co powinno być, bo nie pokazują rzeczywistych właściwości linii bezstratnej. Odpowiedź B myśli, że impedancja falowa może być czymś innym niż sqrt(L/C), co jest po prostu niezgodne z podstawami teorii fal elektromagnetycznych. A C i D mogą być wynikiem pomylenia pojęć związanych z impedancją i ich zastosowaniem w różnych kontekstach. Często ludzie myślą, że mogą przypisać dowolną impedancję linii długiej, nie biorąc pod uwagę jej realnych parametrów. W praktyce, jak się projektuje układy RF, to znajomość impedancji falowej jest naprawdę ważna, by sygnał się trzymał kupy. Jak źle obliczysz, to możesz mieć problemy z dopasowaniem impedancji, co doprowadzi do odbić falowych, które mogą osłabić sygnał i wprowadzić zniekształcenia. Dlatego warto, żeby inżynierowie rozumieli, że impedancja falowa dla linii bezstratnej jest ściśle określona i nie można jej dowolnie zmieniać, co też widać w standardach branżowych.